Zabawa w życie
Podejmujemy wagi ciężkiej
Międzygwiezdne decyzje
Szukamy guza
Trochę rośniemy
I coraz bardziej
Się wszystkiego chce
Kruszą się bramy
Psychicznych zapór
Najazd na rozwój
Walka z przeznaczeniem
Połykamy ołów
I krzyżujemy ideały
Zawodowi grzesznicy
Znów błądzą, szukają
Wiercą, kłamią, biją,
Szantażują, niszczą,
Podstawiają nogi
I gruszki na wierzbie
A świat raz w przód
Raz w tył
W górę, w górę
Za nami pył i dym
I radioaktywne odpady
Marzenia wyprute z manier
Sztuka bez kultury
I plucie sobie w twarz
I taka niezwykła
Zajadła zawiść.
Potem sukcesy
Jakby ktoś mrzonkami
Sypnął hojnie pod nogi
Gwiazdy i pęd
I nawet nie wiadomo
Kiedy mijają długie lata świetlne
Kiedy kończy nam się kosmos
I pozostawiamy za sobą
Trupio-wygraną młodość
I się starzejemy.
A potem siwa broda
Ciągnie się mądrością jak rzeka
Wśród pagórków
I dolin
I tylko patrzeć nam zostaje
Jak planeta razem
Z tymi dziwnymi kosmitami
Nie chce nas słuchać
Plując nam z moździerza
Prosto w ten księżycowy łeb.
***
http://gabejustwrites.blogspot.com/