Kawa.
Czyli nie traćmy wontku, downy z sauny specjalnie dla Rynienki i feelsy po koncercie ;;;;;;;"
Zespół: VIXX (;WW;)
Paringi: Wontaek (Leo x Ravi)
Typ: Fulff, 'Komedia'
Narracja: Dzikość ._. (Trzecioosobowa)
Hyuk (H): I wtedy Hakyeon na to...
N: HYUK! MORDA, POWIEDZIAŁEM COŚ!!
Ken (K): Możecie przestać się tak żreć...
H: "No jasne, że chcę, Ravi, hi hi hi..."!
N: CHODŹ TU MAŁE GUNWO!
H: AAAA WŚCIEKŁY LIDER MNIE GONI!!!
Leo (L): ...
Ravi (R): *chrapie*
Menago (M): Ej! N, Hyuk - siadać, na swoje miejsca, zaraz lądujemy!
N: Grr... jeszcze Cię dorwę smarkulo...
H: Ha! Nie dogonisz mnie dziadku!
N: DAJCIE MI GO WYKASTROWAĆ!!
Hongbin (HB): Możemy ich zostawić na lotnisku...?
Więc tak, przylecieli na lotnisko do Warszawy. Wysiedli i dostrzegli niczym nie różniących się strażników, i masę ludzi, i fanów, i flesze. Przywitał ich staff z Polski, zapakował do wynajętego busa i odwiózł do hotelu. Podział pokoi prezentował się następująco - Ravi z Hyukiem, N z Kenem oraz Leo z Hongbinem. Chłopcy zakwaterowali się i dostali czas dla siebie na odpoczynek.
Hongbin wyszedł ze swojego pokoju do Hakyeona, co kiedy zaszło, zmotywowało Raviego do opuszczenia pustego pokoju i dołączenia do Leo.
R: Hej Taekwoonie!
Uśmiechnął się szeroko, na co Leo wstał z łóżka odkładając telefon wcześniej z zaangażowaniem używany i podszedł do Wonsika, obejmując go w pasie, i wtulając się w niego leciutko.
L: Jak się czujesz po locie?
R: Tylko trochę zmęczony, poza tym dobrze.
Ravi także objął Taekwoona, tylko wyżej, ręce oparł na jego ramionach, a dłońmi przytulił do siebie jego głowę.
R: Wyjdziemy gdzieś w nocy?
L: Będzie trzeba obczaić wszystkie wyjścia, cały hotel i plan działania..
R: Damy radę!
L: Jeśli tak mówisz...
Odlepili się od siebie, po już chwilę trwającym kołysaniu się w uścisku.
L: Tylko, żeby nikt inny też na to nie wpadł.
R: Coś Ty, tylko my mamy takiego downa, oni są zbyt zmęczeni.
L: Mów za siebie, pabo.
Uśmiechnęli się lekko do siebie, po czym Ravi opadł bezwładnie na łóżko, twarzą do materaca.
R: Masuj mnie, oppa.
Taekwoon prychnął, kiwając z politowaniem głową. Wsunął się na łóżko, siadając okrakiem na podudziach Raviego. Nachylił się nad plecami rapera i przesunął po koszuli chudymi palcami. Wonsik zmrużył oczy i głęboko odetchnął przez nos. Leo nie odzywając się słowem podwinął materiał i leciutko przejechał paznokciami wzdłuż linii kręgosłupa. Ravi naprężył mięśnie.
R: Potem Ci sie odwdzięczę. Zobaczysz.
L: Mhm, kupisz mi latte, zobaczysz.
Raper zachichotał, jednak otwieranie ust nie był teraz rozsądne, bo przy kolejnym uciśnięciu przez Leo spiętego mięśnia, wyrwało mu się z nich przesączone rozkoszą jęknięcie.
L: Bez takich, bo do masażu dołączy się trzecia ręka.
Ravi mocno zarumieniony schował twarz w poduszkę. Taekwoon kontynuował swoje praktyki. Rozluźnił łopatki Wonsika, barki, całą resztę. Ravi co moment niekontrolowanie wyginał się w łuk.
L: Koniec, łapki mnie już bolą.
R: Nnnn... prooszę, Taekwooniee...
Leo nachylił się głębiej i delikatnie osadził wargi na skórze Wonsika.
R: Leo...
Powtórzył ten gest, lokując drobne pocałunki coraz niżej. W końcu, dobrnąwszy do końca, podniósł się i usiadł obok Raviego.
L: Koniec, to koniec. Chcę latte. ~
Wonsik z subtelnym uśmiechem podniósł się, siadając tuż obok na piętach. Przysunął się do towarzysza, obejmując go i przyklejając usta do jego szyi.
R: Zaraz będę.
Raper wstał i udał się w kierunku drzwi.
L: Bez kawy nie wracaj!
Adresat słów uśmiechnął się pod nosem i wyszedł z pokoju.
T.B.C.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz