niedziela, 19 października 2014

"Osa zła" - One Shot

Przykre spuchnięcie

Czyli uniki techniczne i horror winda.
Zespół: BTS
Parungi: KookMin
Typ: (średnio śmieszna) Komedia, Fluff, STRASZNE GORE (opisy użądlenia, fuj, straszne, obleśne, 2/10 nie polecam)

- Uważaj ciotko! - Jimin zamachnął się i wytrącił z ręki JungKooka kawałek ciastka, na którym nie wiadomo skąd znalazła się pokaźnych rozmiarów osa.
- Ya! - młody odskoczył, ciasto poleciało na Jina, który zapiszczał cieniutkim głosem, strącając słodycz z kolan.
- Weźcie to zabijcie!! - jęknął najstarszy, pokazując swoim krzywym paluchem owada, który zdążył już zatoczyć wokół okruszków kilka złych kółek.
- Czekajcie, ja go obezwładnię! - Hoseok przymierzył się do walki z lotnikiem, lecz gdy tylko rozjuszony osobnik się do nieco zbliżył, zastosował profesjonalny unik o nazwie Rap Monster. Lider pomachał kilka razy rękami, celem odgonienia intruza, jednak poskutkowało to jedynie jeszcze większą zaciętością osy. Złe kółka zataczała coraz szybciej, jej lot przerodził się w zrywny pęd.
- Zaraz kogoś upierdzieli, hyung, zabij to!! - pisnął Kookie, wypychając przed siebie Sugę, który stał się w momencie nowym celem osy. Skierowała się pędem na niego, pomimo co zwinny raper uniknął ciosu żądła, które ostatecznie utknęło w dłoni Jimina. Chłopak z zamiarem ochrony twarzy zasłonił się łapką, do której przez Yoongiego osa dostała doskonały dostęp. Zaległa cisza, osłabiony owad upadł na ziemię, po chwili zostając zgnieciony butem Taehyunga.
- Jimin? - Kookie złapał zaczerwieniona, puchnącą w oczach dłoń hyunga.
- Żyjesz?
- Heh... no jasne. To nic. - starszy wzruszył ramionami i szybkim ruchem schował dłoń do kieszeni bluzy.
- Może lepiej coś z tym zrobić... - ton J-hope'a zabrzmiał na zaniepokojony.
- Na serio, wszystko ok. Bez stresu chłopaki. - pokrzywdzony odwrócił się i odmaszerował w kierunku swojego pokoju. Cisza zalała salonik.
- No to chyba oznacza koniec przerwy, wracamy do ćwiczeń. - rozbrzmiał głos Namjoona, na który wszyscy równo podnieśli się i ruszyli na salę taneczną. Po drodze lider zatrzymał maknae, szeptem wydając mu polecenie, by przyprowadził Jimina i przy okazji wybadał czy na pewno nic mu nie jest. Na piętro, na którym mieszkali chłopcy prowadziły niekończące się schody, Kookie bał się skorzystać z windy - ostatnio zacięła się między piętrami i od tego czasu uchodziła za nawiedzoną. Odrobina biegu schodami więc, a Jung dyszał jak po całodziennej próbie. Zawinął pod drzwi pokoju wokala.
- Hyung?? - zapukał donośnie, wyczekując zezwolenia na wejście. Nie doczekał się, więc wszedł pomijając odpowiedź Jimina. Otworzywszy, zastał starszego na łóżku, z zaciśniętymi powiekami trzymającego się za uszkodzoną rękę. Nie wyglądało to dobrze. Golden maknae dwoma susami znalazł się tuż przy cierpiącym hyungu.
- Yaa, Jimin-ssi, czemu nie mówiłeś, że jest tak źle?! - głos młodszego załamał się pod wpływem emocji. Jego rozmówca tylko wykrzywił usta w bolesny uśmiech.
- Bo nie jest, poboli i przestanie...
- Hyung nie żartuj, widzę chyba jak jest. - stanowczy JungKook był stanowczy. Poszkodowany rozchylił powieki i spojrzał na dongsaenga zaszklonymi oczkami. -
Pokaż mi to hyung. - nie czekając chłopiec odsłonił użądlone miejsce. Wziął świszczący, niezadowolony oddech, na widok jaki się przed nim wymalował - opuchnięta, czerwona łapka, na grzbiecie czarny punkcik otoczony sinym rumieniem.
- To nie jest normalne, hyung, z tym trzeba jechać do szpitala, możesz mieć uczulenie, to jest niebezpieczne i w ogóle, hyung noo. - zatroskany głosik Jeongguka drżał z sekundy na sekundę coraz bardziej.
- Nie mam uczulenia, spokojnie... - Jimin walcząc z bólem wstał z łóżka, stanął przed młodszym i nieco się pochylił. - Ale to kochane, że się tak o mnie martwisz. - zaszczebiotał ciszej. 
Na te słowa Kookie wstał, natychmiast przewyższając hyunga. Spojrzał na niego z góry, starając się być bardziej pewny siebie niż zazwyczaj.
 - Chodzi o Twoje bezpieczeństwo, hyung. Póki opuchlizna nie zejdzie nie będziesz mógł tańczyć, a musimy ćwiczyć codziennie, przecież niedługo comeback. Chcesz w takim stanie występować? - niski głos chłopaka zabrzmiał zdecydowanie i władczo, tak, że Jimin otworzył oczy nieco szerzej.
 - Ale dongsaengie... nie denerwuj się tak. - zdrową ręką, starszy objął szyję Kookiego, który bądź co bądź stał w zaskakująco niewielkiej odległości od swojego hyunga. 
- Po prostu się martwię. Nie chcę, żeby stało Ci się coś poważnego.. - maknae westchnął, mimowolnie opierając głowę o czoło rozmówcy. Jimin uniósł kącik ust w sugestywnym uśmieszku. W momencie zmienił wyraz twarzy na smutniejszy. 
- Poważne to nie będzie... tylko boli jak cholera. - mruknął, opuszczając wzrok na krótką chwilę. 
- Ji-jimin-ssi... - maknae zająknął się, osadzając na hyungu zatroskane spojrzenie - Ja wolałbym to czuć, gdybyś miał w zamian przestać cierpieć. Rozległo się ciche westchnięcie. Niższy przysunął się tym bliżej JungKooka. 
- A co ze znieczuleniem?
 - Hm? O czym Ty mówisz hyung? Jimin uśmiechnął się pod nosem.
 - Gdybyś mógł mnie znieczulić, zrobiłbyś to? Kookie na moment zapatrzył się w starszego, zaraz jednak odparł chaotycznie, łapiąc go za biodra.
- Oczywiście, zabrałbym ten Twój ból jak najdalej! Jimin oparł czoło o tors młodszego i zmrużył na moment powieki. Po chwili spędzonej w ten sposób zadarł brodę do góry i przyciągnął Jeonga bliżej siebie. Zdezorientowana mina chłopca, zaraz przystroiła się dodatkowo karmazynowym rumieńcem. 
- To zabierz. - szepnął starszy, w tym momencie zaglądając prosto w ciemne tęczówki chłopca. Stanął na palcach i nie zastanawiając się długo po prostu zamknął leciutko rozchylone usta Kookiego w kojącym pocałunku. Gdy się odsunął, młodszy był tym bardziej zarumieniony.
 - Hyung, tak nie wolno... - zająknął się drżącym, niepewnym głosem. Przy okazji opuścił wzrok i odetchnął głośno przez nos. Jimin bez słowa ułożył zdrową dłoń na policzku chłopca i skierował jego spojrzenie na siebie. W ułamku sekundy zlustrował wargi Kookiego, by zaraz ponownie ich posmakować. Tym razem i maknae zmrużył powieki.
 - Ja nie robię nic złego, tylko zażywam terapii przeciwbólowej. Jesteś dla mnie skuteczniejszy niż jakiekolwiek tabletki. - mruknął starszy mimowolnie lekko się rumieniąc, po czym wtulił się spontanicznie w Kookiego. Ten natomiast stał z rozchylonymi ustami, próbując zrozumieć co się właściwe stało. Objął hyunga i przycisnął do siebie w czułym geście. Zamknął oczy.
 - I musiałem na to czekać, aż użądli Cię osa... 

- C-co..? 



The end C:

1 komentarz:

  1. To...to...było piękne :')
    Suga cios karate i wysłał owada do Jimina~
    Widzisz Jimin..
    Ciesz się, że Cię ta osa ugryzła~
    Możesz teraz zażyć Ciasteczkowe lekarstwo~ ^^
    A to jest zaszczyt^^
    Ja bym osobiście wolała Cukrowe xD

    OdpowiedzUsuń