Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JungKook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JungKook. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 października 2014

"Not Only P.T.J." ~ OneShot

Szybciej.

Czyli wyścig z czasem i sofa w morku.
Zespół: B.T.S
Paringi: V-Kook
Typ: SMUT, LEMON, OS
Narracja: Trzecioosobowa

- Chodź, szybciej!
Niedelikatnie szarpie go za rękę, mkną jak małe chochliki.
- Chyba ktoś tu szedł...
- No to szybko!
Zatrzymują się na moment, dotarli do rozwidlenia. Taehyung wychyla się niepostrzeżenie, zerka w prawo, potem w lewo, nikogo - rusza pędem, wlokąc za sobą Jeongguka.
- Hyung, szybciej, chyba kogoś słyszałem!
Obracają się w biegu, rozglądają, pędzą bez opamiętania. Nikogo, na szczęście. Wbiegają za kulisy, jeden chaotycznymi ruchami odgarnia pudła i ciuchy z sofy, drugi drżącymi dłońmi przekręca klucz w zamku zatrzaśniętych pośpiesznie drzwi. Koniec końców, przerwa w nagrywaniu nie trwa długo.
Pstryk.
Teraz jest tylko ciemność i oni. Intuicynie czują swoją obecność, Jung Kook stojący przy drzwiach odwraca się i szybkim, pewnym krokiem podchodzi do siedzącego na częściowo odgraconej sofie. Siada okrakiem na jego kolanach, podciąga koszulkę do góry, starszy pospieszającym ruchem zszarpuje ją chłopcu z ramion. Uwolniwszy ręce, Kookie zarzuca je na szyję V, mierzwiąc bezcelowo jego włosy i delikatnie kręcąc ósemki biodrami.
- Hyung szybko...
- Nie wytrzymam długo.
Uspokaja go blondyn, wpijając się zachłannie w jego usta, bez zastanowenia, czy chwili zwłoki wsuwa między wargi chłopca język, dłońmi już błądzi po jego nagim ciele. Wkrótce i on zostaje pozbawiony górnej części garderoby, młodszy zsuwa się zgrabnie, lądując na kolanach pomiędzy udami Tae. Niecierpliwie całuje jego brzuch, oblizuje linię spodni, rozpina je i zsuwa razem z bokserkami. Nie ma czasu na gry wstępne. V ze zmrużonymi oczami znosi to, w jaki sposób maknae sprawia, że blondyn wije biodrami, mimowolnie gwałcąc z pełnią przyjemności jego usta. Łapie się makeriału okrywającego sofę, spina wszystkie mięśnie. Kookie z wprawą molestując męskość hyunga, pozbywa się niepostrzeżenie spodni, zaraz potem bielizny. Sięga dłonią do krocza, zaciska palce w akcie desperacji. W końcu starszy łapie krucze włosy chłopca i podciąga go do góry, brutalnie atakując jego wargi, własnymi. Chłopiec bez zaproszenia wpycha się na kolana Tae, przytrzymując jego przyrodzenie przy swoim wejściu i bez jakichkolwiek przygotowań nadziewając się szybko, i boleśnie. Pocałunek tłumi głośny jęk, Jeongguk niemalże sekundę później rozpoczyna spragnione ruchy biodrami, V dotyka dłońmi jego talię, brzuch, sutki.
- TaeTae...
Kookie nieprzerwanie się porusza, otacza szyję hyunga i zaczyna szybko unosić i opuszczać biodra, nierytmicznie, z zagryzionymi wargami, ponętnie, bez pamięci. Zmęczone mięśnie odmawiają posłuszeństwa, starszy przejmuje inicjatywę, czując przy tym przyjemne mrowienie w podbrzuszu. Łapie spontanicznie biodra JungKooka, sam rozpoczynając frykcyjny pościg, prędko na zmianę wypychając i cofając własne biodra. Zaciska powieki, leciutko wbija paznokcie w pośladki maknae.
- Kookie, już, już zaraz...
Tłumione stękanie obu chłopców przerodziło się już w zrywne, niekontrolowane jęki.
- Aissh!
Jeongguk szybko zsuwa się z kolan Tae, trafia idealnie w moment - wyczekany, szaleńczo pożądany. V pręży się spazmatycznie, w towarzystwie długiego stęknięcia szczytuje w buzi młodszego. Maknae nie marnuąc ani chwili przełyka aktualną zawartość policzków, wstaje, siada obok kochanka, łapie jego twarzyczkę, wpija się namiętnie w rozchylone w ekstazie usta Tae. Pocałunek się dłuży, jest spełniony i nieco uspokajający. Gdy chłopcy nieznacznie odsuwają się od siebie, między ich ustami wraz z powstałym obłoczkiem gorącego powietrza, rozciąga się strużka białawej mazi. Zaraz V łapie ją w wargi, przy okazji oblizując usta Kookiego. Dużo delikatnych, przyjemnych dreszczy. Dwójka ocierających się o siebie, wiecznie spragnionych ciał.
- A T-ty...?
Głos V drży, załamuje się lekko, jest zachrypnięty. Kookie bez odpowiedzi siada wygodniej, rozchylając powoli uda. Tae już zsunął się z sofy, usadowił między nogami JungKooka, otwiera usta, zachłannie łapie w nie naprężoną męskość maknae. Młodszy chłopiec odchyla odruchowo głowę. Chwila ta nie trwa długo, natłok emocji, pośpiech, jednak przede wszystkim tak ciepły, delikatny język Taehyunga muskający jego przyrodzenie, sprawiły, że u absolutnego szczytu przyjemności Kookie znalazł się w zaledwie kilkanaście sekund. Moment oddechu, chłopcy usiedli tuż przy sobie.
Niby to nic. Zwykłe fizyczne pragnienie, na forum zespołu nic ich przecież nie łączy. Młodszy kątem oka lustruje partnera.
Nic ich przecież nie łączy...
A jednak bezszelestnie, jakby z dużą ostrożnością unosi dłoń, powoli i wręcz niedostrzegalnie. Ciągle jeszcze nieco drży, nie umie tego do końca opanować. Niepewnie układa uniesioną łapkę na spoczywającej luźno na sofie dłoni V. Starszy nie odwraa wzroku. Jakby w ogóle nie reagował. Zaraz jednak Kookie czuje na swoich palcach leciutki, przezorny uścisk. Koniuszkami Tae gładzi mleczną skórę Jeongguka, uspokajającym, stonowanym gestem. Nagle bez ostrzeżenia wstaje, zapala światło. Kookie czuje, jakby wraz z pstryknięciem włącznika, ktoś wstrzyknął mu podwójną dawkę wstydu. Zakrył się jak tylko umiał rękami, podkulając nogi pod samą brodę. Taehyung po drodze do sofy zbiera rozrzucone ciuchy chłopca, podchodzi do niego i wyważonym gestem odsłania jego własne palce, zasłaniające większość twarzy. Dotyka go spokojnym wzrokiem.
- Ubierz się, bo zmarzniesz kochanie.
V uśmiecha się w ten swój spontanicznie niewinny sposób. Kookie unosi prawy kącik ust, chwyta ciuchy, rozkłada je. W tym momencie TaeTae wykorzystuje jego nieuwagę i delikatnie się pochylając otula jego wargi ustami.
Obaj jakby nieco zdezorientowani. Ale zastygają teraz na moment, mrużąc powieki, mrucząc cichutko.
- Chyba coś nas jednak łączy...
- No chyba tak.
A reszta świata czeka spokojnie.
Da end. ~

niedziela, 19 października 2014

"Osa zła" - One Shot

Przykre spuchnięcie

Czyli uniki techniczne i horror winda.
Zespół: BTS
Parungi: KookMin
Typ: (średnio śmieszna) Komedia, Fluff, STRASZNE GORE (opisy użądlenia, fuj, straszne, obleśne, 2/10 nie polecam)

- Uważaj ciotko! - Jimin zamachnął się i wytrącił z ręki JungKooka kawałek ciastka, na którym nie wiadomo skąd znalazła się pokaźnych rozmiarów osa.
- Ya! - młody odskoczył, ciasto poleciało na Jina, który zapiszczał cieniutkim głosem, strącając słodycz z kolan.
- Weźcie to zabijcie!! - jęknął najstarszy, pokazując swoim krzywym paluchem owada, który zdążył już zatoczyć wokół okruszków kilka złych kółek.
- Czekajcie, ja go obezwładnię! - Hoseok przymierzył się do walki z lotnikiem, lecz gdy tylko rozjuszony osobnik się do nieco zbliżył, zastosował profesjonalny unik o nazwie Rap Monster. Lider pomachał kilka razy rękami, celem odgonienia intruza, jednak poskutkowało to jedynie jeszcze większą zaciętością osy. Złe kółka zataczała coraz szybciej, jej lot przerodził się w zrywny pęd.
- Zaraz kogoś upierdzieli, hyung, zabij to!! - pisnął Kookie, wypychając przed siebie Sugę, który stał się w momencie nowym celem osy. Skierowała się pędem na niego, pomimo co zwinny raper uniknął ciosu żądła, które ostatecznie utknęło w dłoni Jimina. Chłopak z zamiarem ochrony twarzy zasłonił się łapką, do której przez Yoongiego osa dostała doskonały dostęp. Zaległa cisza, osłabiony owad upadł na ziemię, po chwili zostając zgnieciony butem Taehyunga.
- Jimin? - Kookie złapał zaczerwieniona, puchnącą w oczach dłoń hyunga.
- Żyjesz?
- Heh... no jasne. To nic. - starszy wzruszył ramionami i szybkim ruchem schował dłoń do kieszeni bluzy.
- Może lepiej coś z tym zrobić... - ton J-hope'a zabrzmiał na zaniepokojony.
- Na serio, wszystko ok. Bez stresu chłopaki. - pokrzywdzony odwrócił się i odmaszerował w kierunku swojego pokoju. Cisza zalała salonik.
- No to chyba oznacza koniec przerwy, wracamy do ćwiczeń. - rozbrzmiał głos Namjoona, na który wszyscy równo podnieśli się i ruszyli na salę taneczną. Po drodze lider zatrzymał maknae, szeptem wydając mu polecenie, by przyprowadził Jimina i przy okazji wybadał czy na pewno nic mu nie jest. Na piętro, na którym mieszkali chłopcy prowadziły niekończące się schody, Kookie bał się skorzystać z windy - ostatnio zacięła się między piętrami i od tego czasu uchodziła za nawiedzoną. Odrobina biegu schodami więc, a Jung dyszał jak po całodziennej próbie. Zawinął pod drzwi pokoju wokala.
- Hyung?? - zapukał donośnie, wyczekując zezwolenia na wejście. Nie doczekał się, więc wszedł pomijając odpowiedź Jimina. Otworzywszy, zastał starszego na łóżku, z zaciśniętymi powiekami trzymającego się za uszkodzoną rękę. Nie wyglądało to dobrze. Golden maknae dwoma susami znalazł się tuż przy cierpiącym hyungu.
- Yaa, Jimin-ssi, czemu nie mówiłeś, że jest tak źle?! - głos młodszego załamał się pod wpływem emocji. Jego rozmówca tylko wykrzywił usta w bolesny uśmiech.
- Bo nie jest, poboli i przestanie...
- Hyung nie żartuj, widzę chyba jak jest. - stanowczy JungKook był stanowczy. Poszkodowany rozchylił powieki i spojrzał na dongsaenga zaszklonymi oczkami. -
Pokaż mi to hyung. - nie czekając chłopiec odsłonił użądlone miejsce. Wziął świszczący, niezadowolony oddech, na widok jaki się przed nim wymalował - opuchnięta, czerwona łapka, na grzbiecie czarny punkcik otoczony sinym rumieniem.
- To nie jest normalne, hyung, z tym trzeba jechać do szpitala, możesz mieć uczulenie, to jest niebezpieczne i w ogóle, hyung noo. - zatroskany głosik Jeongguka drżał z sekundy na sekundę coraz bardziej.
- Nie mam uczulenia, spokojnie... - Jimin walcząc z bólem wstał z łóżka, stanął przed młodszym i nieco się pochylił. - Ale to kochane, że się tak o mnie martwisz. - zaszczebiotał ciszej. 
Na te słowa Kookie wstał, natychmiast przewyższając hyunga. Spojrzał na niego z góry, starając się być bardziej pewny siebie niż zazwyczaj.
 - Chodzi o Twoje bezpieczeństwo, hyung. Póki opuchlizna nie zejdzie nie będziesz mógł tańczyć, a musimy ćwiczyć codziennie, przecież niedługo comeback. Chcesz w takim stanie występować? - niski głos chłopaka zabrzmiał zdecydowanie i władczo, tak, że Jimin otworzył oczy nieco szerzej.
 - Ale dongsaengie... nie denerwuj się tak. - zdrową ręką, starszy objął szyję Kookiego, który bądź co bądź stał w zaskakująco niewielkiej odległości od swojego hyunga. 
- Po prostu się martwię. Nie chcę, żeby stało Ci się coś poważnego.. - maknae westchnął, mimowolnie opierając głowę o czoło rozmówcy. Jimin uniósł kącik ust w sugestywnym uśmieszku. W momencie zmienił wyraz twarzy na smutniejszy. 
- Poważne to nie będzie... tylko boli jak cholera. - mruknął, opuszczając wzrok na krótką chwilę. 
- Ji-jimin-ssi... - maknae zająknął się, osadzając na hyungu zatroskane spojrzenie - Ja wolałbym to czuć, gdybyś miał w zamian przestać cierpieć. Rozległo się ciche westchnięcie. Niższy przysunął się tym bliżej JungKooka. 
- A co ze znieczuleniem?
 - Hm? O czym Ty mówisz hyung? Jimin uśmiechnął się pod nosem.
 - Gdybyś mógł mnie znieczulić, zrobiłbyś to? Kookie na moment zapatrzył się w starszego, zaraz jednak odparł chaotycznie, łapiąc go za biodra.
- Oczywiście, zabrałbym ten Twój ból jak najdalej! Jimin oparł czoło o tors młodszego i zmrużył na moment powieki. Po chwili spędzonej w ten sposób zadarł brodę do góry i przyciągnął Jeonga bliżej siebie. Zdezorientowana mina chłopca, zaraz przystroiła się dodatkowo karmazynowym rumieńcem. 
- To zabierz. - szepnął starszy, w tym momencie zaglądając prosto w ciemne tęczówki chłopca. Stanął na palcach i nie zastanawiając się długo po prostu zamknął leciutko rozchylone usta Kookiego w kojącym pocałunku. Gdy się odsunął, młodszy był tym bardziej zarumieniony.
 - Hyung, tak nie wolno... - zająknął się drżącym, niepewnym głosem. Przy okazji opuścił wzrok i odetchnął głośno przez nos. Jimin bez słowa ułożył zdrową dłoń na policzku chłopca i skierował jego spojrzenie na siebie. W ułamku sekundy zlustrował wargi Kookiego, by zaraz ponownie ich posmakować. Tym razem i maknae zmrużył powieki.
 - Ja nie robię nic złego, tylko zażywam terapii przeciwbólowej. Jesteś dla mnie skuteczniejszy niż jakiekolwiek tabletki. - mruknął starszy mimowolnie lekko się rumieniąc, po czym wtulił się spontanicznie w Kookiego. Ten natomiast stał z rozchylonymi ustami, próbując zrozumieć co się właściwe stało. Objął hyunga i przycisnął do siebie w czułym geście. Zamknął oczy.
 - I musiałem na to czekać, aż użądli Cię osa... 

- C-co..? 



The end C:

poniedziałek, 21 października 2013

"Nigdy więcej prania koszul"

Pierwsze prawo Sajacza. ~

 czyli wszyscy liderzy lubią swoich maknaesiów. Bo tak jest i koniec. 
Zespół: BTS (Bangtan Boys)
Paring: Kookie Monster (Jeongguk x Namjoon)
Typ: Fluff (tak kolejny... ale to nie jedyny typ, w którym piszę, serio >A<)
Narracja: Trzecioosobowa




- ... Ale muszę? - miaunkął maknae, wywracając lekceważąco oczami, w końcu wzrok zrzucając na rozmówcę.
- Nie masz wyjścia... - mruknął ten władczo.
- Ale czemu akurat ja, co?
- Nie marudź... - lider wstał, po czym zbliżając się do młodszego, powoli odpiął pierwsze guziki czarnej koszuli.
Maknae rzucił znudzony wzrok gdzieś w dół. Uniósł go dopiero gdy półnagi hyung stanął przed nim, z koszulą w wyciągniętej dłoni.
- Trzymaj. - rzucił krótko, podając rozmówcy ubranie.
Ten parsknął, buntowniczo, chwytając je jednak i kląc pod nosem.
- Czemu ja muszę Ci prać koszule!? - warknął jeszcze, wywracając oczami.
 - Masz zaszczyt, a nie musisz. - słodko wysyczał Rap Monster, klepiąc Junga w ramię.
Maknae ruszył w kierunku łazienki, nie zwracając uwagi na docinki starszego.
Rozeszli się w dwie strony, lider porwał z pokoju luźny T-shirt i wrócił do reszty zespołu.
- Znowu go wykorzystujesz, Mon? - mruknął mu na przywitanie Jimin.
- Sam chciał, miałem mu odmawiać? - odparł rozbawiony hyung, czochrając włosy wokalisty.
 Ten prychnął z lekkim uśmiechem na ustach. Fakt, że mimo wszystko każdy uśmiechał się, na wydźwięk słów "wykorzystany Kookie". Nie to, żeby go nie lubili, wręcz przeciwnie - wszyscy go uwielbiali, dlatego tak luźno do tego podchodzili.
- Kiedyś Ci przywali, zamiast prania, to się zdziwisz! - parsknął śmiejąc się głośno Suga, po czym upił łyk ze swojej puszki Yebisu.
- W ogóle jak to japońskie, da się znieść? - spytał lider, siadając obok przyjaciela i gdy ten odstawiał piwo, porywając je, i kradnąc mu kilka łyków.
- Mi tam leży. - mruknął J-hope, obracając puszkę w dłoniach, czytając eytkietkę i spijając nieco.
- Da się znieść, ale wolę nasze. - dodał V zerując i odstawiając pustą puszkę na stolik.
- Mhm... dobre. - stwierdził po chwili lider, oddając puszkę przyjacielowi i otwierając własną.
Po pewnym czasie tego typu luźnych rozmów, do pokoju wślizgnął się maknae.
 - Kookie, jak się prało? - zakpił Suga, na co Namjoon parsknął śmiechem, o mało co nie dławiąc się alkoholem.
- Cudownie, ubóstwiam zapieprzać dla Pana Lidera. - rzucił morderczy wzrok na śmiejącego się rapera, po czym wywrócił oczami i usiadł przy J-hopie. Ten objął go ramieniem i zachichotał.
- Nie znęcajcie się nad nim, jeszcze się obrazi. - mruknął głaszcząc czuprynę Jeonga i chichocząc ponownie.
Maknae siedział z założonymi rękami i patrzył w dół.
 - Nawet nie może się napić, dajcie mu spokój. - obruszył się Jimin, pobłażliwie spoglądając na młodszego.
- Ty się Jimin nie odzywaj, sam jesteś niepełnoletni! - krzyknął Jin z cwanym uśmieszkiem.
 - Oj cicho, nikt wcale tego nie widzi... no... - odkrzyknął chłopiec, śmiejąc się głośno, lekko już pochmielony.
Towarzystwo wybuchło salwą głośnego rechotu, oczywiście poza Jung Kookiem, który dalej kulił się obok J-hopea.
- Oj już się tak nie denerwuj, młody! - rzucił do niego lider.
 Gdy chłopiec ponownie chcąc zabić go wzrokiem spojrzał na hyunga, ten uprzedził jego zamiar, puszczając mu oczko. Młodszy speszył się i powrócił do poprzedniej pozy. Raper przyglądał mu się jeszcze przez chwilę, po czym wstał i udając się do wyjścia, położył Jeonggukowi dłoń na ramieniu. Ten zlustrował jego twarz.
- Chodź, młody... przypomniałem sobie, że mam jeszcze dla Ciebie robotę - mruknął lider z niejednoznacznym uśmiechem.
J.K. otworzył szerzej oczy, w których zaczęła rozpalać się nienawiść. Wstał oburzony.
- Chyba sobie żartujesz! - krzyknął, wlepiając w hyunga niedowierzający wzrok.
 - E-e. Chodź, bo chwilę to potrwa. - zachichotał raper i przepchnął Jung Kooka przez próg. - My za chwilę wrócimy, nie przejmujcie się. - miauknął niewinnie, znikając tuż za maknae.
 - Liderze! Drań z Ciebie! - krzyknął za nim rozbawiony Suga, otwierając kolejną puszkę Yebisu.
 Tymczasem wspomniany przez niego lider, pędził już korytarzem wraz z maknae.
- Po co mam biec!? - wrzasnął Jeong, za hyungiem, gdy ten nagle dobył klamki swego pokoju, wpadł do niego, po czym stanął w przejściu, czekając na młodszego.
 - Ruszaj się, szybko! - popędził go jeszcze Monster, z coraz większym uśmiechem na ustach.
Ten mimo skwaszonej miny wparował do pokoju i pierwsze co, to rzucił się na łóżko, głośno dysząc.
 - Nie... huuh... nawi... uh... dzę Cię. - wysyczał w stronę lidera, podnosząc się do półsiadu i opierając na łokciach, gdy ten zamykał drzwi na klucz. - I teraz pewnie karzesz mi odkurzać, albo zmywać podłogę, co? Od razu zamieńcie mi ksywkę na "Kopciuszek". - warknął.
- Mam nadzieję, że ta praca bardziej Ci się spodoba... - mruknął raper, następnie podskakując do miejsca gdzie znajdował się Kookie.
Wślizgnął się na łóżko, po czym usadowił na kolanach młodszego, dłonią sunąc trasą wyzaczoną od jego uda, aż po szyję
- Nie wygłupiaj się, jesteś pijany. - mruknął maknae lekceważąco do hyunga, który zachichotał cichutko.
 - Po połowie piwa, młody? - szepnął kusząco lider i zanim Jeong zdołał cokolwiek powiedzieć, wpił się w jego usta.
Już po chwili został odepchnięty, delikatnie, a jednak zdecydowanie.
 - Teraz będziesz mnie wykorzystywał nawet w ten sposób? - wolakista burknął kpiąco, po czym odwrócił się od lidera wzdychając głośno.
Ten natomiast przysunął się bliżej chłopca, siedzącego teraz po turecku i objął go niespodziewanie w ramionach, głowę układając nieco przed obojczykiem maknae.
- Gniewasz się? - szepnął w końcu, trącając ucho młodszego własnym nosem.
- Trochę. - odparł ten, przybierając jeszcze bardziej obrażoną minę.
- Przepraszam. Nie złość się. To, że wszyscy sobie tak a nie inaczej żartują, nie znaczy, że bierzemy to poważnie. Jeśli taki humor Ci przeszkadza, to osobiscie zadbam o to, żeby dali Ci spokój. - lider wymruczał poważnie, blisko ucha rozmówcy.
Ten zamilkł na chwilę, mruknął coś pod nosem niedosłyszalnie, po czym odwrócił się spowrotem do rapera i wtulił się w niego zachłannie.
 - I tak Cię niecierpię, wiesz o tym. - fuknął przyciskając twarz do jego torsu.
 Namjoon uśmiechnął się delikatnie, po czym uniósł głowę chłopca ku sobie nachylając się i muskając jego usta własnymi, kilkakrotnie. Młodszy od razu złapał rytm tych pocałunków, zgrywając się z hyungiem w mgnieniu oka. Po pewnym czasie podchodów jak te, ich wargi złączyły się na dłużej, pozwalając chłopcom na wyraźniejsze poczucie siebie wzajemnie. Lider wplótł dłoń we włosy Junga, przeczesując je, gładząc i pozbawiając ładu. Ten natomiast wsunął się na kolana rapera, wykonując subtelne ruchy biodrami, już po chwili pobudzające stopniowo jego kochanka.
 Dłonie Monstera szybko otoczyły szczupłe biodra towarzysza, co dawało mu większą kontrolę nad jego ruchami.
 Takimi drobnymi gestami pobudzali się wzajemnie przez pewien czas, bez  nieprzyzwoitości, czy nadmiernie wzrosłego pożądania. Jak na lidera przystało - wszystko w granicach przyzwoitości
 - Robiłeś to już... ? - szepnął cichutko Jeong, gdy starszy zawisł nad nim, wcześniej kładąc chłopca na pościeli.
Hyung uśmiechnął się delikatnie, rzucając speszony wzrok na bok.
- Szczerze to nie... a Ty? - mruknął spoglądając na niego niepewnie.
- Mam 16 lat, przestań. - maknae prychnął, po czym objął szyję lidera i przyciągnął go, kładąc obok siebie.
 - A chciałbyś? - Mon widocznie zakłopotany, ciągle odwracał wzrok od niedoszłego kochanka.
- Z Tobą bym mógł. Chyba. - rzucił ten w odpowiedzi, chcąc zachować pozory opanowania, jednak rumieniąc się nieustannie.
 Raper ponownie usiadł okrakiem na biodrach młodszego. Podciągnął jego bluzę do góry, ukazując mięśnie brzucha chłopca. Powiódł po nich opuszkami palców, przyprawiając Kooka o dreszcze przyjemności. Sam był od niego nieco chudszy i mniej wyćwiczony, jednak fakt ten wcale lidera nie zrażał. Pomógł maknae pozbyć się bluzy całkowicie, przy okazji darząc go kolejną falą pocałunków.
 Za następny cel obrał sobie spodnie młodszego, których pozbawił go bez pośpiechu.
 Oczywiście tabu stanowiła bielizna. Ale czy powinni?
 - Hyung... chcę, żebyś wiedział, że nie jesteś dla mnie jak inni z BTS.. - wycedził szybciutko Jeongguk, układając własną dłoń, na tej należącej do Namjoona. - Mimo, że traktujesz mnie zawsze jak służkę i okazujesz mi niewiele szacunku... - mruknął niezadowolony, jednak zaraz podniósł się i przytulił do lidera wdzięcznie. - Mimo wszystko Cię kocham.
Ten uśmiechnął się i pogładził tył głowy chłopca.
 - Dziękuję, to słodkie. Jesteś na prawdę uroczy... no i wybacz za to całe wykorzystywanie, ale jakoś dziwnie uwielbiam móc Ci rozkazywać. - raper zaśmiał się cicho, po czym zsunął materiał z bioder maknae.
I zamiast chwilki, nie było ich... no tak, całą noc. ~

THE END <3
Sai.

Tak, wiem... ale opis "głębszych" przeżyć dopiero za jakiś czas, Sajacz się jak narazie wstyda >//3/> No i spam (krótki, bo nie mają ze sobą dużo zdjęć, gomennasai ;;)