Pierwsze prawo Sajacza. ~
czyli wszyscy liderzy lubią swoich maknaesiów. Bo tak jest i koniec.Zespół: BTS (Bangtan Boys)
Paring: Kookie Monster (Jeongguk x Namjoon)
Typ: Fluff (tak kolejny... ale to nie jedyny typ, w którym piszę, serio >A<)
Narracja: Trzecioosobowa
- ... Ale muszę? - miaunkął maknae, wywracając lekceważąco oczami, w końcu wzrok zrzucając na rozmówcę.
- Nie masz wyjścia... - mruknął ten władczo.
- Ale czemu akurat ja, co?
- Nie marudź... - lider wstał, po czym zbliżając się do młodszego, powoli odpiął pierwsze guziki czarnej koszuli.
Maknae rzucił znudzony wzrok gdzieś w dół. Uniósł go dopiero gdy półnagi hyung stanął przed nim, z koszulą w wyciągniętej dłoni.
- Trzymaj. - rzucił krótko, podając rozmówcy ubranie.
Ten parsknął, buntowniczo, chwytając je jednak i kląc pod nosem.
- Czemu ja muszę Ci prać koszule!? - warknął jeszcze, wywracając oczami.
- Masz zaszczyt, a nie musisz. - słodko wysyczał Rap Monster, klepiąc Junga w ramię.
Maknae ruszył w kierunku łazienki, nie zwracając uwagi na docinki starszego.
Rozeszli się w dwie strony, lider porwał z pokoju luźny T-shirt i wrócił do reszty zespołu.
- Znowu go wykorzystujesz, Mon? - mruknął mu na przywitanie Jimin.
- Sam chciał, miałem mu odmawiać? - odparł rozbawiony hyung, czochrając włosy wokalisty.
Ten prychnął z lekkim uśmiechem na ustach. Fakt, że mimo wszystko każdy uśmiechał się, na wydźwięk słów "wykorzystany Kookie". Nie to, żeby go nie lubili, wręcz przeciwnie - wszyscy go uwielbiali, dlatego tak luźno do tego podchodzili.
- Kiedyś Ci przywali, zamiast prania, to się zdziwisz! - parsknął śmiejąc się głośno Suga, po czym upił łyk ze swojej puszki Yebisu.
- W ogóle jak to japońskie, da się znieść? - spytał lider, siadając obok przyjaciela i gdy ten odstawiał piwo, porywając je, i kradnąc mu kilka łyków.
- Mi tam leży. - mruknął J-hope, obracając puszkę w dłoniach, czytając eytkietkę i spijając nieco.
- Da się znieść, ale wolę nasze. - dodał V zerując i odstawiając pustą puszkę na stolik.
- Mhm... dobre. - stwierdził po chwili lider, oddając puszkę przyjacielowi i otwierając własną.
Po pewnym czasie tego typu luźnych rozmów, do pokoju wślizgnął się maknae.
- Kookie, jak się prało? - zakpił Suga, na co Namjoon parsknął śmiechem, o mało co nie dławiąc się alkoholem.
- Cudownie, ubóstwiam zapieprzać dla Pana Lidera. - rzucił morderczy wzrok na śmiejącego się rapera, po czym wywrócił oczami i usiadł przy J-hopie. Ten objął go ramieniem i zachichotał.
- Nie znęcajcie się nad nim, jeszcze się obrazi. - mruknął głaszcząc czuprynę Jeonga i chichocząc ponownie.
Maknae siedział z założonymi rękami i patrzył w dół.
- Nawet nie może się napić, dajcie mu spokój. - obruszył się Jimin, pobłażliwie spoglądając na młodszego.
- Ty się Jimin nie odzywaj, sam jesteś niepełnoletni! - krzyknął Jin z cwanym uśmieszkiem.
- Oj cicho, nikt wcale tego nie widzi... no... - odkrzyknął chłopiec, śmiejąc się głośno, lekko już pochmielony.
Towarzystwo wybuchło salwą głośnego rechotu, oczywiście poza Jung Kookiem, który dalej kulił się obok J-hopea.
- Oj już się tak nie denerwuj, młody! - rzucił do niego lider.
Gdy chłopiec ponownie chcąc zabić go wzrokiem spojrzał na hyunga, ten uprzedził jego zamiar, puszczając mu oczko. Młodszy speszył się i powrócił do poprzedniej pozy. Raper przyglądał mu się jeszcze przez chwilę, po czym wstał i udając się do wyjścia, położył Jeonggukowi dłoń na ramieniu. Ten zlustrował jego twarz.
- Chodź, młody... przypomniałem sobie, że mam jeszcze dla Ciebie robotę - mruknął lider z niejednoznacznym uśmiechem.
J.K. otworzył szerzej oczy, w których zaczęła rozpalać się nienawiść. Wstał oburzony.
- Chyba sobie żartujesz! - krzyknął, wlepiając w hyunga niedowierzający wzrok.
- E-e. Chodź, bo chwilę to potrwa. - zachichotał raper i przepchnął Jung Kooka przez próg. - My za chwilę wrócimy, nie przejmujcie się. - miauknął niewinnie, znikając tuż za maknae.
- Liderze! Drań z Ciebie! - krzyknął za nim rozbawiony Suga, otwierając kolejną puszkę Yebisu.
Tymczasem wspomniany przez niego lider, pędził już korytarzem wraz z maknae.
- Po co mam biec!? - wrzasnął Jeong, za hyungiem, gdy ten nagle dobył klamki swego pokoju, wpadł do niego, po czym stanął w przejściu, czekając na młodszego.
- Ruszaj się, szybko! - popędził go jeszcze Monster, z coraz większym uśmiechem na ustach.
Ten mimo skwaszonej miny wparował do pokoju i pierwsze co, to rzucił się na łóżko, głośno dysząc.
- Nie... huuh... nawi... uh... dzę Cię. - wysyczał w stronę lidera, podnosząc się do półsiadu i opierając na łokciach, gdy ten zamykał drzwi na klucz. - I teraz pewnie karzesz mi odkurzać, albo zmywać podłogę, co? Od razu zamieńcie mi ksywkę na "Kopciuszek". - warknął.
- Mam nadzieję, że ta praca bardziej Ci się spodoba... - mruknął raper, następnie podskakując do miejsca gdzie znajdował się Kookie.
Wślizgnął się na łóżko, po czym usadowił na kolanach młodszego, dłonią sunąc trasą wyzaczoną od jego uda, aż po szyję
- Nie wygłupiaj się, jesteś pijany. - mruknął maknae lekceważąco do hyunga, który zachichotał cichutko.
- Po połowie piwa, młody? - szepnął kusząco lider i zanim Jeong zdołał cokolwiek powiedzieć, wpił się w jego usta.
Już po chwili został odepchnięty, delikatnie, a jednak zdecydowanie.
- Teraz będziesz mnie wykorzystywał nawet w ten sposób? - wolakista burknął kpiąco, po czym odwrócił się od lidera wzdychając głośno.
Ten natomiast przysunął się bliżej chłopca, siedzącego teraz po turecku i objął go niespodziewanie w ramionach, głowę układając nieco przed obojczykiem maknae.
- Gniewasz się? - szepnął w końcu, trącając ucho młodszego własnym nosem.
- Trochę. - odparł ten, przybierając jeszcze bardziej obrażoną minę.
- Przepraszam. Nie złość się. To, że wszyscy sobie tak a nie inaczej żartują, nie znaczy, że bierzemy to poważnie. Jeśli taki humor Ci przeszkadza, to osobiscie zadbam o to, żeby dali Ci spokój. - lider wymruczał poważnie, blisko ucha rozmówcy.
Ten zamilkł na chwilę, mruknął coś pod nosem niedosłyszalnie, po czym odwrócił się spowrotem do rapera i wtulił się w niego zachłannie.
- I tak Cię niecierpię, wiesz o tym. - fuknął przyciskając twarz do jego torsu.
Namjoon uśmiechnął się delikatnie, po czym uniósł głowę chłopca ku sobie nachylając się i muskając jego usta własnymi, kilkakrotnie. Młodszy od razu złapał rytm tych pocałunków, zgrywając się z hyungiem w mgnieniu oka. Po pewnym czasie podchodów jak te, ich wargi złączyły się na dłużej, pozwalając chłopcom na wyraźniejsze poczucie siebie wzajemnie. Lider wplótł dłoń we włosy Junga, przeczesując je, gładząc i pozbawiając ładu. Ten natomiast wsunął się na kolana rapera, wykonując subtelne ruchy biodrami, już po chwili pobudzające stopniowo jego kochanka.
Dłonie Monstera szybko otoczyły szczupłe biodra towarzysza, co dawało mu większą kontrolę nad jego ruchami.
Takimi drobnymi gestami pobudzali się wzajemnie przez pewien czas, bez nieprzyzwoitości, czy nadmiernie wzrosłego pożądania. Jak na lidera przystało - wszystko w granicach przyzwoitości
- Robiłeś to już... ? - szepnął cichutko Jeong, gdy starszy zawisł nad nim, wcześniej kładąc chłopca na pościeli.
Hyung uśmiechnął się delikatnie, rzucając speszony wzrok na bok.
- Szczerze to nie... a Ty? - mruknął spoglądając na niego niepewnie.
- Mam 16 lat, przestań. - maknae prychnął, po czym objął szyję lidera i przyciągnął go, kładąc obok siebie.
- A chciałbyś? - Mon widocznie zakłopotany, ciągle odwracał wzrok od niedoszłego kochanka.
- Z Tobą bym mógł. Chyba. - rzucił ten w odpowiedzi, chcąc zachować pozory opanowania, jednak rumieniąc się nieustannie.
Raper ponownie usiadł okrakiem na biodrach młodszego. Podciągnął jego bluzę do góry, ukazując mięśnie brzucha chłopca. Powiódł po nich opuszkami palców, przyprawiając Kooka o dreszcze przyjemności. Sam był od niego nieco chudszy i mniej wyćwiczony, jednak fakt ten wcale lidera nie zrażał. Pomógł maknae pozbyć się bluzy całkowicie, przy okazji darząc go kolejną falą pocałunków.
Za następny cel obrał sobie spodnie młodszego, których pozbawił go bez pośpiechu.
Oczywiście tabu stanowiła bielizna. Ale czy powinni?
- Hyung... chcę, żebyś wiedział, że nie jesteś dla mnie jak inni z BTS.. - wycedził szybciutko Jeongguk, układając własną dłoń, na tej należącej do Namjoona. - Mimo, że traktujesz mnie zawsze jak służkę i okazujesz mi niewiele szacunku... - mruknął niezadowolony, jednak zaraz podniósł się i przytulił do lidera wdzięcznie. - Mimo wszystko Cię kocham.
Ten uśmiechnął się i pogładził tył głowy chłopca.
- Dziękuję, to słodkie. Jesteś na prawdę uroczy... no i wybacz za to całe wykorzystywanie, ale jakoś dziwnie uwielbiam móc Ci rozkazywać. - raper zaśmiał się cicho, po czym zsunął materiał z bioder maknae.
I zamiast chwilki, nie było ich... no tak, całą noc. ~
THE END <3
Sai.
Tak, wiem... ale opis "głębszych" przeżyć dopiero za jakiś czas, Sajacz się jak narazie wstyda >//3/> No i spam (krótki, bo nie mają ze sobą dużo zdjęć, gomennasai ;;)


To było takie słodkie <3
OdpowiedzUsuńWeny :3
_______________________________________________
http://stories-the-lost-soul.blogspot.com/