Itoshii hito
Czyli Sai nie może uwierzyć, że Miyavi przyjeżdża wdo Krakowa i z radości skrobie ekspresyjkę o miłości.
Zespół (Wykonawca): Miyavi
Paringi: Miyavi x Miyavi (tak piszę schizy, to jest spoko .-.)
Typ: Angścik
Narracja: Pierwszoosobowa (pkt. widzenia Meeva)
"Drogi człowieku, nie płacz..."
Starałem się. Miałem zachrypnięty głos i siły na wyczerpaniu. Ale się nie poddawałem. Chyba, o ile dobrze pamiętam.
Walczyłem o wolność. O niewinną wolność. O nagą wolność unurzoną w rumiankach. O wolność nieba i chmur, i wiatru. O wolność z nas.
Był najbliżej mnie. Bronił, gdy upadałem po trzykroć. Walczył, gdy ja mdlałem z wycieńczenia. Za mnie przyjmował ciosy i obelgi. Był moją największą miłością.
"Drogi człowieku, wszystko jest dobrze..."
Był we mnie, a ja w nim. Nie musiał mówić, bym go słyszał. We własnym odbiciu odnajdowałem jego piękno. Chowałem w sobie skarb jego kalectwa. Zawsze był we mnie, bez względu na wszystko. Karmił mnie swoją wiecznie obecną miłością.
Był mną.
Każde szczęście przeżywaliśmy razem, gdy upadłem ja, on był obok.
W nocy gładził moje włosy i całował moje dłonie. Był moim snem i rzeczywistością, i myślą, i pragnieniem.
W moim życiu, jego historia pisała się równoczesnym wersem.
"Drogi człowieku, nie zamykaj oczu..."
A w końcu umarł. Jego przestrzelone czoło sączyło moją krew. Płakałem. On także. Ginąc zabierał mi oddech. Moje serce zamierało, jego przestawało tłoczyć krew. Cichliśmy nierozłącznie. Zabijaliśmy siebie wzajemnie swą śmiercią. Traciliśmy miłość i życie.
Ktoś we mnie wycelował i strzelił. I umarł on w moim ciele. Tak długo go w sobie więziłem, jak słowika w złotej klatce. Przez karmazynową wyrwę w czaszce uciekła moja myśl, uleciały marzenia. Odleciał ode mnie i już nigdy, jak to życie, nie wrócił.
Umarłem.
Na niebiesko.
THE END
Sai
Just Miyavi.
ASDFGHJKL; MIYAVI(TДT)
OdpowiedzUsuń