"Nawet Szatan go nie chce"
Czyli Sai widzi Hana jako seme, Tao jebanym Cullenem i ogółem seksy w ciemno. Zapraszam.
Zespół: EXO-M
Paring: TaoHan
Typ: Fluff (ale już niedługo =w=)
Narracja: Pierwszoosobowa (pkt. widzenia LuHana)
Czemu noce są równie długie, co dnie?
Albo niech już będą, tylko wtedy chcę posiąść umiejętność całonocnego snu. Kurwa. Czy proszę o wiele?
Kolejny raz, towarzyszył mi jedynie księżyc i ciemność. Cierpiałem na bezsenność już od dawna, jednak ostatnimi czasy wyjątkowo dawała mi się we znaki. Próbowałem walczyć z nią na pieprzone miliony sposobów; mimo moich starań, ciało chciało jedno, a umysł drugie. Na nieszczęście organizm nie dawał za wygraną.
Starałem się męczyć, nie jeść, niekiedy kilka dni pod rząd, jednak sen nie nadchodził, a ja ponoć "marniałem w oczach". Więc dałem sobie z tym spokój, przestałem się przejmować. Po prostu nie spałem. Jak widać mojemu ciału nie było to potrzebne.
Leżałem sam w swoim mieszkanku, przy wielkim oknie, pewnej październikowej nocy. Nie zapowiadało się, żeby tym razem coś wyjątkowego miało sprowokować mój sen. Było jak zawsze.
Uniosłem się do półsiadu, po czym sięgnąłem do klamki okna i dźwigając się na niej, usiadłem na kolanach. Po chwili namysłu, bo w końcu nie musiałem się z niczym spieszyć - cała noc przede mną, ponownie złapałem za uchwyt otwierający okno i użyłem go w odpowiednim celu. Do pokoju, w którym co noc starałem się zasnąć, wpłynął chłód. Opatuliłem się szczelniej kołdrą, unosząc się lekko i wdychając łapczywie zimny wiatr. Spokojnie skupiałem się na głębokich wdechach...
Gdy nagle zamarłem.
Nie tylko mój oddech słychać było w pokoju.
Oglądnąłem się w tył. W ciemnościach nie dostrzegłem nikogo.A jednak ciche sapanie ciągle rozlegało się w mojej sypialni.
Poczułem dreszcz.
Kto...
Tutaj...
Jest?
- Halo...? - szepnąłem w nadziei, że nikt nie odpowie, a ja z braku snu wszystko sobie wyimaginowałem. Poczułem, że całe moje ciało ponownie przeszywa dreszcz, powodowany zimnem powietrza i strachem.
- Hallloooo... - sykliwy pomruk odpowiedział na mój szept.
W momencie spiąłem wszystkie swoje mięśnie i drżącym, nieuporządkowanym rytmem wciągnąłem w siebie haust otaczającej mnie ciemności.
Nic.
Nic...
Jedyne co słyszałem, to bicie własego serca - okropny, pulsujący w moich żyłach, płynny strach.
Wtem na karku poczułem powiew dużo cieplejszego powietrza, niż to zza okna. Wstrzymałem oddech, jak sparaliżowany. Nie miałem odwagi się odwrócić. Czymkolwiek jesteś, spierdalaj ode mnie jak najdalej!
- Nie nudzi Ci się tak nie spać, całymi nocami? - głos rozbrzmiał za moimi plecami dość blisko.
Cisza.
Nie byłem w stanie odpowiedzieć.
Za bardzo się bałem.
- Boisz się mnie? - poczułem kolejny dreszcz, kurwa nie, wcale się nie boję!
Ten sam oddech na karku.
Zadrżałem.
Nie wierzę w duchy, to nie może być wilkołak ani wampir, to nie możliwe, zupełnie.
Więc...
- ... k-kim jesteś? - wydukałem nadal wlepiając wzrok w przestrzeń przede mną.
Tym razem to głos nie odpowiedział na moje pytanie, a już wkrótce poczułem tam, gdzie wcześniej opadał gorący oddech, tym gorętsze usta.
Co za zboczeniec!
Gdyby nie strach, moja reakcja byłaby ostrzejsza - odwróciłem się szybko, kierowany impulsem obrony cnoty, napotykając przed sobą parę błyszczących, srebrzystych oczu.
Ich wyraz był... spokojny?
Zupełnie nie agresywny, czy zbereźny, czy jakikolwiek jakiego się spodziewałem. Po prostu naturalnie radosny.
- E...egh...- wyjąkałem wpatrując się w intruza jak w obrazek.
- Nie nudzisz się? - srebrzystooki powtórzył swe pytanie, oplatając mnie spojrzeniem jak hipnozą.
- Trochę... - wydało mi się, że owy nieznajomy nie jest do mnie źle nastawiony, wręcz byłem nim nieco zafascynowany.
- To świetnie. Widzisz, ja także nie sypiam zbyt dobrze... - mój nietypowy gość jęknął nieoczekiwanie, a jego głos zabarwiony był rozpaczą.
Nie wiedziałem co odpowiedzieć. W ogóle nie wiedziałem co robić, do cholery, to nie jest najnormalniejsza sytuacja, chyba, że się mylę!
- Trochę Agresywny Opętaniec. W skrócie Tao. Tam - tutaj wskazał palcem w dół - nie zbyt mnie lubią, kazali mi w końcu wypierdalać jak najdalej, więc oto jestem. Masz czarną herbatę? - mężczyzna zszedł z mojego łóżka i rozejrzał się ciekawsko po pokoju.
Kurwa?
Jakie "tam"?
Może mieszka piętro niżej...
Dziwne.
Nigdy go nie widziałem...
Ale, do cholery, co on tu robi?!?
- Ekhm... - chrząknąłem chcąc zwrócić na siebie jego uwagę. Bez reakcji. - EKHM! - warknąłem znów, jednak i tym razem nic. - T-tao? - mruknąłem w końcu, lekko się jąkając.
- Taaak? - dopiero gdy użyłem jego imienia, odwrócił się, wertując jedną z moich książek. Co za frajer... wyczuwam takich z kilometra.
- Skąd dokładnie jesteś? I czemu przyszedłeś do mnie...? Kto Cię wyrzucił? - pytania pchały mi się do głowy w niebezpiecznym tempie.
- Mówiłem, że stamtąd. - znów wskazał w dół. Na mój "wyraz twarzy geniusza" dopiero doprecyzował. - Z piekła. Tata razem z braćmi mnie wywalili, nawet oni mieli mnie dość... - wywrócił teatralnie oczami, po czym powrócił do zadanych przeze mnie pytań - A przyszedłem do Ciebie bo nie spałeś.
Mętlik w mojej głowie powoli przeradzał się w rasowy burdel.
Chwilkę.
Mam w pokoju demona, którego z piekła wywalił jego tatuś-Szatan, z tego co rozumiem, i który przyszedł do mnie na herbatkę tak?
Kurwa.
A mama mówiła, żebym nie oglądał tyle animców.
C.D.N.
Sai
Hyhyhy... nie wiem o co mi chodzi ;u;
Aaa... Aaaaaa... AAAAAA
OdpowiedzUsuń(๑>ᴗ<๑)
о(ж>▽<)y ☆
\(T∇T)/
☆*:.。. o(≧▽≦)o .。.:*☆
TAG.
Ja wiem... już szykuję kolejny rozdział X33
Usuń