Zapowiedź,
Czyli to samo, ale po Saikowemu...enjoy ~
Bieg.
Mordercza ucieczka, brak tchu.
Tętno zapierdala jak szalone.
Krew chce rozsadzić żyły.
Ślina gęstnieje, a przed oczyma pojawiaja się mgła.
Kolejny świst przelatującego obok mojej głowy pocisku.
Śmiech.
Obracam głowę w prawo, biegnący obok mnie przyjaciel śmieje się w głos.
Ja też zaczynam.
Ktoś jeszcze.
W końcu wszyscy się śmiejemy.
I tak nam się uda.
Jak zawsze.
Samotność.
Dobiegamy zmordowani do siatki, uzbrojonej w drut kolczasty.
Za nią jest nasz azyl.
Tam nas już nie dorwą.
Tylko my i nikt inny.
Sami.
Wskakujemy na płot, zupełnie, jakby był dla nas dziecinną igraszką.
Przeskakuję pierwszy, czekam i liczę.
I wreszcie wszyscy bezpieczni.
Ból.
Wyjmowanie kul z ran w ciałach przyjaciół to nie jest przyjemne zajęcie.
Ten rozdzierający wrzask, przy każdym fałszywym ruchu.
To gryzące sumienie.
Ale jakoś trzeba sobie radzić.
Trzeba wytrwać, choćby ból paraliżował zmysły.
A my nie mamy wykształcenia lekarzy.
Nie mamy lepszego znieczulenia, niż wódka, zatruwająca krew i umysł.
My niczego nie mamy.
Głód.
Taki przeogromny głód, już od tygodnia.
Ale wystarczy woda.
Nauka nie-jedzenia, nie idzie w las.
Przeżyjemy.
Damy sobie radę, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.
Ciągła ucieczka, konieczność izolacji.
Rabunki, walka i cierpienie.
Czy to dla mnie coś specjalnego?
Niee... haha! ~
C.D.N.
Sai
Hwaiting! -3-
Polej, polej ;w;
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział ;o;
Ojej, JiHan senpai *//^//*
OdpowiedzUsuń