Czyli seksy, krew i ja chcę VIXX'y ;-;Zespół: VIXX
Paring: LeoHyuk
Typ: smut
Narracja: Trzecioosobowa
- Strasznie się wkopałeś, kochaniutki. - N władczo stanął nad maknae swego zespołu.
Ten westchnął tylko głęboko, zdając sobie doskonale sprawę z konsekwencji przegranej.
No i po co się zakładał...
Lider ciągnął chłopca korytarzami ich dormu, a ten jak szmaciana laleczka gotował się na najgorsze.
- Lidaaaaaa... - jęknął w końcu, gdy Hakyeon zamknął ich w garderobie. - Tylko nie zabawa w zamknij oczy otwórz buzię...
- SANHYUK, ZAMKNIJ SIĘ! - odparł lider z morderczym uśmiechem.
Sięgnął do szafy i wygrzebał z niej...
- N, co to ma, k u r w a, być... - maknae z lekko nieprzytomnym wyrazem twarzy wpatrywał się w trzymane przez Hakyeona ubranie.
- Oto Twoja nowa kreacja. - zakrzyknął ten i rzucił Hyukowi w ręce...
Różowo białą, lolicią, krótką sukieneczkę, z milionem kokardek, falbanek i wstążeczek.
- LIDA! NIE WŁOŻĘ TEGO, CHOĆBY KEN NAUCZYŁ SIĘ ROBIĆ AEGYO! NIE MA MOWY! - maknae wyrzucił sukienkę na podłogę i wycofał się pod ścianę.
- Nie gorączkuj się tak, słoneczko... tylko raz. - lider podniósł ciuch, otrzepał go i przyłożył go do ciała Hyuka. - Pasuje jak ulał!
- Nie zmusisz mnie! - wrzasnął rozpaczliwie, kiedy N rozpiął jego koszulę, szarpiąc się z każdym guzikiem.
W końcu maknae, w samej bieliźnie, stanął zawstydzony przed liderem.
- Hyung, błagam... - jęknął i opuścił głowę w geście przegranej.
- Hyuk, kochanie. Zakład to zakład. - N uśmiechnął się niecnie, po czym rzucił maknaesowi ubranie. - Wbijaj w to.
Chwilę później, chłopiec wyglądał zupełnie niczym... dziewczynka. Blond włosy, niestety, tylko potęgowały to wrażenie.
OMÓJBOŻEHYUKWYGLĄDASZTAKPRZEUROCZOMOJETYKOCHANIEZGWAŁCĘCIĘCHYBA! - pisk lidera rozległ się po całym dormie.
- Lida, błaagam... - jęknął blondyn rumieniąc się po uszy.
- Leo będzie zachwycony! - starszy klasnął w dłonie.
- L-leo...hyung...? - w oczach maknae pojawiły się łzy strachu.
- Nie bój się kotek, Leo lubi małe dziewczynki. - zachichotał Hakyeon.
Drzwi od garderoby otworzyły się, dongsaeng N'a wyszedł pierwszy. Zanim jednak skierowali się do pokoju wolaka, lider przytrzymał członka swego zespołu za rękę i przygwoździł go w momencie do ściany.
- Ah, jeszcze w ramach zakładu... - mruknął i złapał w zęby dolną wargę Hyuka, wsłuchując się jak jego maknae wydaje z siebie stłumione, ciche stęknięcie.
Liderzy lubią swoich maknaesiów...
Chwilę później stali już przy drzwiach do pokoju Leo.
- Lida, nie mogę, boję się. - szepnął Sanhyuk.
- Dasz sobie radę, jakby wyciągnął spod łóżka maczetę, to wołaj. - N poklepał chłopca po plecach, po czym otworzył drzwi, przed którymi stali.
Leo spał.
Hyuk... musiał przyznać sam przed sobą, że... jego hyung wyglądał, aż dziwnie niewinnie.
Był piękny. Taki... nieskazitelny.
- Hyuk, opanuj się, spazmy zaraz będziesz miał. - Hakyeon poruszył chłopcem, a ten z permanentnie zaróżowionymi policzkami potrząsnął głową.
- Lida...
- Nie. Bez gadania. Razdwatrzy! - pisnął N i wepchnał maknae do pokoju. - Powodzenia kochanie! - rzucił jeszcze na koniec, po czym zamknął drzwi z impetem.
Rozległ się głośny trzask, a zaraz potem szczęk przekręcanego w zamku klucza.
Hyuk zamarł.
"Zamknął mnie tu." pomyślał przerażony maknae "Zamknął, w różowej sukience, tuż przy Leo".
Pochylił się do przodu i zlustrował swój wygląd.
Pozwolić tak bardzo się spedalić...
Spojrzał w kierunku śpiącego na łóżku hyunga. Dziwne, że po tyly hałasach jeszcze się nie obudził.
- Ehh... - westchnął i usiadł tuż przy nim. - Tak jak się umawialiśmy, Hakyeon... maknae zawsze dotrzymują słowa.
Pochylił się nad wokalistą. Z wielką dozą ostrożności odgarnął kosmyk włosów, zasłaniający policzek hyunga.
- Obudzisz się od pocałunku, mój książę? - wysyczał prawie niedosłyszalnie kwestię niecnie opracowaną przez lidera.
Zgiął się i na dwie sekundy ułożył usta na skórze Taekwona.
Nic.
Chłopiec poczuł wielką ulgę, już chciał opuścić pokój, gdy przypomniał sobie co zrobił N, zostawiając go tutaj.
- Kurwa... - zaklął opierajac się o drzwi i wypuszczając powietrze przez zaciśnięte zęby.
Już moment później, jego uszu dobiegł szmer.
Odgarnianej kołdry.
Strach sparaliżował jego mięśnie.
- San.. Hyuk....? - rozległo się za plecami maknae.
Cisza.
Gardło odmówiło mu posłuszeństwa.
Kolejny szmer.
"Wstał!" krzyczał głos głowie maknae.
Po krótkiej chwili, na ramieniu chłopca, bez jakiejkolwiek delikatności znalazła się dłoń Leo.
Maknae poczuł, że pod jej ciężarem uginają się jego kolana.
Starszy powoli obrócił go, twarzą do siebie.
Wzrok, jakim Hyuk został zaatakowany, był w stanie zabić. Oczy maknae zaszkliły się w momencie.
- L-...le-eo... hyu-...hyung... j-ja... - zaczął się jąkać, po czym w przypływie paniki złapał się kurczowo koszulki Taekwona i pisnął krótko.
Czuł, że mógłby się rozpłakać, z nadmiaru emocji i presji.
- Hyung, mianhae! Przegrałem zakład z N'em, a on kazał mi w tym stroju... tutaj... do Ciebie wbić... - maknae zaciął się kilka razy, wstrząsany falami paniki.
Leo odsunął go od siebie.
Jego wzrok nadal wypalał resztki odwagi Hyuka, jednak przysiągłby, że nieco złagodniał.
- Zakład z Hakyeonem? - powtórzył wokalista i westchnął. - I to on zamknął drzwi? - jego dźwięczny, niski głos cicho rozbrzmiewał w pokoju.
- T-tak... - wydukał dongsaeng Taekwona, nie będąc w stanie ani na chwilę spojrzeć na wyraz jego twarzy.
- Ehh... - wypłynęło z ust Leo, po czym chłopak odstąpił od młodszego, prężąc się i kładac obie ręce na karku. - Przysięgam, że kiedyś zamorduję go własnymi rękami.
Hyuk zadrżał, nie na żarty przejęty groźbą Leo posłaną liderowi. Był święcie przekonany, że jeśli hyung tak mówi, jest w stanie to zrobić.
Po chwili Taekwon ze spokojem zabarwionym jeszcze nutką irytacji podszedł spowrotem, powoli do maknae.
Chwycił w dłoń skrawek materiału sukienki, w którą wystrojony był Hyuk i uniósł sarkastycznie brwi.
- Sam to wybierał? - mruknął, po dłużącej się dla dongsaenga w nieskończoność, chwili ciszy.
W odpowiedzi, blondyn skinął tylko głową, speszony przez lidera do granic możliwości.
Leo jeszcze przez chwilę oglądał kreację chłopca, po czym zrezygnowany wrócił do swojego poprzedniego lokum, układając się w półsiadzie na łóżku.
Sanhyuk stał dalej pod drzwiami, nie podnosząc wzroku ani na moment.
Taekwon, najpierw mając zamiar zajęcia się czytaniem, rzucł spojrzenie na maknae. Wzrok, najpierw pobłażliwy i cięty, po chwili nieco się zmienił.
- Hyuk. - rzucił bezuczuciowo, sprawiając, że spanikowany chłopak uniósł przerażony wzrok na wokalistę. Ten skinął na niego, przywołując drobnym gestem do siebie.
Sanhyuk gotowy na poniesienia okrutnych tortur, na nogach jak z waty ruszył na egzekucję.
Gdy tylko dotarł do brzegu łóżka Taekwona, opuścił spowrotem głowę i zacisnął z przerazenia powieki. Po chwili jego uszu dobiegł dziwny dźwięk, jakby pocierania o coś śliskiego materiału. Otworzywszy oczy, ukazała mu się jego własna klatka piersiowa, dalej otulona materiałem sukienki. Coś było jednak nie tak.
- HYUNG! - pisnął w końcu Hyuk, dostrzegając w smukłych palcach Leo wąską, białą wstążeczkę. Należała ona do sukienki, w którą był ubrany i właśnie opuszczała przeznaczone jej miejsce; z przodu, kreacja przyozdobiona była mianowicie małym gorsecikiem, trzymajacym ją w całości.
- Hyung, przestań, proszę! - wyjęczał młodszy, uporczywie walcząc z powoli rozpinającą się sukienką.
Leo nic nie robiąc sobie z pisków dongsaenga, zwinął wstążkę i odłożył ją na bok. Złapał za krańce rękawów sukienki, w którą ubrany był Sanhyuk, po czym pociągnął mocno w swoją stronę, powodując to, że już po chwili maknae osiadł na jego kolanach.
Zaczerwieniony chłopiec odwracał głowę od hyunga, mimo wszystko będąc skrępowanym jego uściskiem.
- L-leo hyung... - wydukał, starając się ukryć spowijające jego policzki rumieńce.
- Wiń lidera. - odparł Taekwon, już po chwili zwieszając się nad leżącym na plecach maknae.
Pięść Leo zacisnęła się na blond włosach, czuł wreszcie, że ma pełną kontrolę nad młodszym. Drugą dłonią przesunął wzdłuż talii maknae. Hyuk zadrżał. Ostatnie czego się spodziewał, to taki obrót spraw. Mimo wszystko przestał się chyba aż tak rumienić, poddając się władaniu wokalisty.
Taekwon usatysfakcjonowany tym pełnym posłuszeństwem, podciągnął chłopca ku górze. Zdezorientowany dongsaeng otworzył oczy i w tym momencie jego wargi, zostały brutalnie zaatakowane przez starszego. Usta Leo, mimo że miękkie i ciepłe, w połączeniu z plączącym się między nimi językiem, i drobnymi ugryzieniami, pozwalały odkrywać Hyukowi zupełnie nowe emocje. Niepewnie uniósł delikatne ręce, zaplatając je wokół talii hyunga. Usłyszał przeciągły pomruk, wycelowany prosto we własne usta. Nigdy nie przypuszczał, że będzie świadkiem, a co dopiero sprawcą, takiego zachowania u Księcia Lodu.
Po upływie kilku sekund, Leo uchwycił młodszego w pasie, podnosząc go bez problemu i sadzając na swoich biodrach. Sam, oparty na łokciach, wyczekiwał pieszczot. Młodszy jak w transie, pozwolił instynktowi kierował swym ciałem. Właśnie dzięki temu, wiercił teraz biodrami, powodując stopniowe twardnienie przyjaciela Taekwona. Dłonie same wpłynęły pod koszulkę jego hyunga, na co Leo zareagował jedynie przymrużeniem oczu. Maknae dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że dalej ma na sobie ten... krępujący strój, już i tak uszczuplony o białą tasiemkę. Na moment zaprzestając pieszczenia torsu hyunga, postarał się ściągnąć ciuch, jednak poczuł silne dłonie, łapiace go bez chwili zwłoki za nadgarstki. Rzucił Taekwonowi pytające spojrzenie.
Ten uniósł się, kładąc maknae spowrotem pod sobą i sycząc nad nim, niemal dotykając wargami jego szyi:
- Zostaw, do twarzy Ci. - po czym język starszego naznaczył mokrym śladem płatek ucha Hyuka. Na ten gest, młodszy pozwolił sobie na ciche, jednak długie jęknięcie, a następnie podciągnął ku górze koszulkę Leo.
- Ale Ty bez ubrań będziesz wyglądał lepiej, hyung. - szepnął chłopiec, na co usta Taekwona na ułamek sekundy wyplotły cień uśmiechu.
Sanhyuk nie musiał mocować się z ciuchami niedoszłego kochanka - on sam szybko się ich pozbył, pozostawiającna sobie wyłącznie luźne bokserki. Postura hyunga, nieco onieśmieliła maknae, jednak postanowił jedynie ją podziwiać, peszenie się zostawiając na kiedy indziej.
Ciepłe wargi Taekwona, wkrótce po odrzuceniu na bok zbędnych części garderoby, wylądowały na chłodnej, mlecznej skórze maknae. Bez pośpiechu, naznaczał wybrane miejsca czerwonymi, mokrymi śladami. Owocowało to rozkosznymi dla uszu wokalisty jękami, które umykały z ust Hyuka. Pieścił obojczyki i szyję blondyna, a gdy ten niecierpilwym szarpaniem biodrami upominał się o więcej, podciągnął w górę jego sukienkę, zębami zsuwając bieliznę chłopca. Ten stęknął z rozanielonym wyrazem twarzy, czując jak usta Leo bez chwili namysłu oplotły jego, powoli twardniejące, przyrodzenie.
Taekwon wyprawiał z Hyukiem co mu się żywnie podobało - poza rytmicznym poruszaniem głową w przód i tył, oblizywał jego przyjaciela, wodził wargami po całej jego długości, momentami przygryzał delikatną skórę. O dziwo, na to ostatnie blondyn reagował najintensywniej, zamykał oczy i syczał z uśmiechem. Oczywiście tylko, gdy hyung nie patrzł, nigdy nie odważyłby się być takim śmiałym, mając na sobie jego wzrok.
Wkrótce dłoń maknae powędrowała po mięśniach brzucha Leo, lądując w końcu na wypukłym miejscu na jego bokserkach. Rozległ się kolejny pomruk, ze strony starszego. Gdy znudził się masturbowaniem Hyuka, po prostu podniósł się, ciągnąc go ku sobie za włosy. Dongsaeng oplótł ramionami szyję wokalisty, przyciskając się do jego klatki piersiowej i zachęcająco kręcąc biodrami. Wymienili kilka krótkich, pobudzonych pocałunków. Leo uraczył szyję Sanhyuka namiętnym pocałunkiem, którego skutkiem był kolejny, czerwony ślad. Powiódł językiem wzdłuż linii szczęki chłopca, zaznaczył nim jego wargi.
- H-hyung, pozwól mi... - szepnął maknae, zachrypniętym już z podniecenia głosem, spoglądając wymownie na znienawidzone ubranie na sobie. Ten skinął głową, po czym Hyuk z ulgą pozbył się z siebie różowej sukienki.
Chude ciało chłopca prezentowało się teraz w całej krasie. Leo zsunął z bioder bokserki, także pozostając kompletnie.nagim.
- Słodki Siwonie..! - wyrwało się Hyukowi, zaraz jednak zasłonił dłonią usta, a na policzki powrócił utrapiony rumieniec.
Taekwon nie powstrzymał krótkiego parsknięcia śmiechu.
...
Taekwon się zaśmiał.
...
O żesz kurwa.
" Ten potwór ma we się we mnie zmieścić?!" wrzeszczał maknae w myślach, zaraz jednak za sprawą Leo, kładąc się przed nim na brzuchu, bez możliwości odwrotu. Starszy splunął ordynarnie w dłoń, lekko nawilżając nią sztywnego przjaciela, po czym nie najdelikatniejszym ruchem wsunął się między pośladki Hyuka.
Chłopiec zdarł sobie głos, zachrypniętym jęknięciem. Zacisnął zęby na pościeli i spiął wszystkie mięśnie. Leo nie pytał o zgodę. W wybranym momencie zaczął poruszać się w chłopcu, który wił się pod nim i szarpał.
Bolało, jak cholera. Od nadmiaru tarcia między członkiem Taekwona a skórą blondyna, ze środka dongsaenga wypłynęła stróżka krwi. Niczym nie zrażony hyung, tylko przyspieszył pchnięcia, ciecz nadała poślizgu, przez co Hyuk czuł nieco więcej przyjemności. Dłonie starszego osiadły na pośladkach chłopca, ściskając je i masując wedle uznania. Gdy ten zaczął intensywniej się wiercić, był to dla Leo sygnał; oplótł rękami talię kochanka i pociągnął go do góry. Jednym sprawnym ruchem obrócił go przodem do siebie. Hyuk nic nie myśląc wpił się w usta hyunga, otoczył go ramionami. Z jego inicjatywy nastąpiła kontynuacja stosunku, zaczął mianowicie poruszać biodrami w przód i w tył, dalej będąc głęboko nadzianym na Taekwona. Kilkanaście sekund później, blondyn szarpał rozpaczliwie biodrami, co moment to przylegając ściśle do ciała Tae, to odrzucając głowę w tył i prężąc się mocno. Leo, z tytułu potrzeby panowania nad sytuacją złapał biodra dongsaenga, pomagając mu w zachowaniu spójnego rytmu.
- H-HYUNG, NIE TAM! - wyjęczał w końcu Sanhyuk, czując przyrodzenie Leo uderzające w jego prostatę. Wokalista zrozumiał doskonale, ponowił ruch i już po kilku takich pchnięciach, Hyuk bez stymulowania rękami rozlał się między ich ciałami.
Taekwon na moment uspokoił ruchy i zatrzymał się, dając młodszemu moment na oddech. Moment, bo na więcej nie pozwalało mu pożądanie.
Przez tą chwilę Hyuk opadł na ramię swojego hyunga, sapiąc głośno i walcząc z wypiekami zdobiącymi jego policzek. Leo silnymi ramionami otoczył talię chłopca i po chwili wznowił pchnięcia. Tym razem poczuł coś niezwykle interesującego. Młodszy, już przy pierwszym ruchu starszego w sobie, zagryzł skórę na jego szyi, wbijając równocześnie paznokcie w skórę na jego łopatkach.
Taekwon, z przyjemności, wygiął się w łuk. Do tej formy zaspokojenia dodał szybkie pchnięcia wgłąb Hyuka. Przez fakt, że chłopiec dawał mu dużo więcej, sunąc paznokciami wzdłuż jego kręgosługa i zaznaczając tym samym czerwone ślady na jego skórze, wbijając je w pośladki hyunga oraz drobnymi ugryzieniami znacząc trasę od jego obojczyka, aż po ucho Taekwona, ten nie wytrzymał długo. W kilka minut osiągnął szczyt, napełniając Hyuka nasieniem. Ten syknął, czując jak piecze go całe wnętrze, a jednak ten ból był tak rozkoszny, że zaraz stwardniał po raz kolejny.
Spełniony Leo, wynotował ten przypływ przyjemności u maknae, szybko pomógł mu, osadzając wargi na jego członku. Zagryzł go, na co Hyuk stęknął niekontrolowanie, już po chwili wystrzeliwszy wewnątrz ust Taekwona.
Dwa razy... aż za dużo jak na jeden dzień.
Mięśnie maknae dopier teraz puściły, prawie nieprzytomny rozłożył się wygodnie pod hyungiem. Ten nachylił się nad nim jeszcze na moment, przygryzł jego dolną wargę w krótkim pocałunku.
Hyuk nie zareagował, jedynie westchnął cicho przez nos.
Hyung wstał, nagi podszedł do okna, otworzył je. Z szafki obok wyciągnął paczkę zielonych LD.
Nikt w zespole nie wiedział, że Leo pali, nie było tego słychać w jego głosie, nie było go nigdy czuć. Hyuk, który dopiero po chwili ocknął się z chwilowego odpływu, uniósł się do siadu. Spomiędzy jego pośladków wypłynęła sperma, zmieszana ze śladowymi ilościami krwi. Zadrżał z przyjemności.
Wstał, jednak na nogach jak z waty, czuł się jakby wypił ze trzy piwa, mięśnie w ogóle nie chciały go słuchać. Powolnym krokiem podszedł do swojego hyunga. Ten nim odwrócił się do kochanka, wypuścił przez otwarte okno dym, wypełniający jego policzki i płuca.
- Leo-hyung... - wymruczał zachrypnięty Sanhyuk, opierając się o ramię wokalisty.
- Podobało Ci się? - szepnął Leo, otaczając chłopca ramieniem i zaciągając się dymem papierosowym.
- Mhmmm... bardzo. - w powietrzu zapachniało szlugiem, a maknae łapczywie wciągnął dym nosem.
Taekwon stuknął kilka razy palcem w papierosa, podał go blondynowi z pytającym pomrukiem. Chłopiec bez wahania złapał truciznę w usta, wciągnął dym do płuc.
Zaskoczeniem było dla starszego, gdy stanął na palcach, złapał jego głowę w dłonie i wypuścił szarą chmurę w usta hyunga. Leo uwolnił ten podarunek przez okno, już po chwili znów łapczywie się zaciągając.
Skończywszy zamknął okno, wcześniej wyrzucając przezeń niedopałek na ulicę. Zadowolony zlustrował Hyuka z góry na dół. Jego wzrok przykuła jasna ciesz, spływająca wnętrzem ud maknae.
Uśmiechnął się.
Chwilę potem, umyci wyszli z łazienki. Leo podbił do łóżka, chwytając i unosząc w kierunku Hyuka jego piękną sukienkę.
- Chcesz to spowrotem założyć? - prychnął, jednak widząc wyraz twarzy blondyna, zwinął ciuch w kulkę i wrzucił pod łóżko.
Następnie z szafy obok wyciągnął jeden ze swoich ulubionych podkoszulków, rzucił go chłopcu.
- Trzymaj, jest tak duża, że spodni nie potrzebujesz. - mruknął w kierunku dongsaenga, ten spiorunował go spojrzeniem, jednak nie skomentował i posłusznie nałożył na siebie koszulkę Leo.
Ubrali się kompletnie, pomijając spodnie u Sanhyuka i oboje, prawie równocześnie głośno westchnęli. Taekwon usiadł na łóżku, które przeszło zapachem nasienia i krwi. "Przyjemnie mi się dzisiaj zaśnie" przemknęło mu przez myśl, po czym rzucił spojrzenie na blondyna oglądająceo się w lustrze.
- Te, Hyuk. - mruknął, a gdy maknae odwrócił się do niego, poklepał wymownie swoje kolana.
Młodszy bez namysłu doskoczył do Leo i usiadł okrakiem na jego udach. Ze strony obu dało się słyszeć cichy, spokojny pomruk.
Ręce wokalisty otoczyły talię Sanhyuka, przyciagnęły go bliżej. Maknae bez jednego protestu wtulił się w kochanka. Usta starszego spoczęły kilka razy na rozgrzanej jeszcze szyi Hyuka.
Świat, dla obu, jakby nieco zwolnił. Wczesniej, w łóżku, zdawało im się, jakby nie minęło nawet kilka sekund, teraz jedna wlokła się za drugą przyjemnie powoli...
Rozległ się odgłos przekręcanego klucza, klamka się poruszyła i do pokoju wbił zadowolony lider VIXX.
- Leosiuu... chodź na kolacj... - nie dokończył, spostrzegłszy dwójkę siedzącą na łóżku. - Oja, Hyuk, skarbie, to Ty jeszcze żyjesz? - wyglądał na rzeczywiście zaskoczonego, jednak zaraz zachichotał zupełnie jak niewyżyta nastolatka.
Podszedł do maknae na kolanach Taekwona i pogładził go po blond czuprynie.
- Czemu mnie nie zaprosiliście, kiedy zrobiło się tak miło? - Hakyeon wyraźnie zawiedziony wysunął dolną wargę.
Leo zsunął z kolan swego kochanka, po czym jedną ręką stale go obejmując, pochylił się nad liderem.
- To tylko Twoja wina. Kto zamknął drzwi? - wymruczał prosto do jego ucha, na co N zarumienił się obficie, wręcz nie poznając zachowania swojego main vocala.
Już bez słowa, Taekwon z Hyukiem opuścili pokój, zostawiając w nim skołowanego i mocno speszonego Hakyeona.
- Lidaaa... idziesz, czy zawołać Ci Raviego i zamknąć pokój? - maknae zaśmiał się, na widok lidera, który oblany rumieńcem wybiegł z pokoju.
Leo również lekko się na to uśmiechnął.
...
Ale kurwa, Leo i uśmiech?
Tego Sanhyuk ile by się nie starał, nie pojmie.
THE END
Sai
Ta dam, Saiacz pokazuje, że potrafi napisać sado-maso smuta. I no, jestem teraz bardziej seme, o ~! X3 (lol nope) Re-reading'u nie zrobiłam, więc nie biorę odpowiedzialności za przypadkowe literówki. Dzięki za uwagę i spodziewać się wersji beta za jakieś dwa dni. ~






























WOW. Dawno nie czytałam czegoś tak dobrego.. no i nasz cichy, kochany Leo pokazał jaki potwór w nim drzemię~ :D
OdpowiedzUsuń